Gdy maj rozwija pąki,
Soczysta zieleń drzew,
Bzu kędzierzawe loki,
Rozbrzmiewa ptaków śpiew.
To czas tak szybko leci,
Jak wartki strumyk z gór,
Bo słońce dłużej świeci,
Wiosną niebo bez chmur.
Gdy lato już dojrzałe,
Ma słodkiej czereśni smak,
Życie takie wspaniałe,
Daje tajemny nam znak.
Że trzeba czerpać garściami,
Bo lato tak krótkie jest,
Podążać za marzeniami
W Perseidów magiczny deszcz.
Gdy sędziwa jesień przychodzi,
Zbierać plony nastaje czas,
Pierwszy przymrozek nie szkodzi,
Babiego lata ciepło jest w nas.
Na przemian kolory, szaroście,
Wesołe i czasem smutne dni,
Leciutka nutka żalu w głosie,
W kominku żar jeszcze się tli.
Gdy skują mrozy rzekę,
Kocem białym okryty dach,
Trzymaj mnie mocno za rękę,
Bym nie zgubiła się w snach.
Gdy zapanuje wokoło zima,
Otuli spokojem, ciszą nas,
Ja, jak jednoroczna roślina...
Dla mnie zatrzyma się czas.


Bonanza


