Rankami ONA malowała na czarno źrenice
i sznurowała myśli agrafką
patrząc na beztroski lazur żył
na schodach zostawiała kurze słów
zaplątanych nieszczęśliwie
między ustami chowała kolorowy szmer
za krzykiem o płuca i śmierć
chmurami zasłoniła
a czerwony trolejbus błoto głębokie
nie bała się śmiać
o miłość
a zaplatała warkocze swych zwątpień
odwracała głowę
nie oczy
pytała
nie czekała odpowiedzi
zwlekała
nie tracąc chwili
Wieczorami ONA malowała na czarno źrenice
chowała się cicho pod łzą
choć nie była przecież sama
światełko za oknem przez cień
przyciszone od zawsze
tam jest


Cherry Forget_me_not


