W sercu się rozgościł listopad,
Opadły jak liście nadzieje,
Zgasło słońce radości, nie grzeje,
Granatowe chmury i grad.
Ślady zmęczenia i deszczu na twarzy,
Wiatr przeszywa do kości szpiku,
Herbata, dobra na katar, w imbryku,
Potrzebuje czasu nim się zaparzy.
Zrywam z kalendarza szare godziny,
Byle prędzej grudzień i święta,
Generalnymi porządkami zajęta
by nie czuć, listopad ciemny i zimny.


Bonanza


