Umyśle, dokąd tak pędzisz,
Potokiem myśli rwiesz,
Górską rzeką gawędzisz,
Dorównać kroku ci ciężko, wiesz?
Daj chwilę wytchnienia, błagam,
Niech zmilknie ten zgiełk i gwar,
Nad rzeki zakrętem usiadłam
Urzeka jej spokój i czar.
Płynęła tu przed stu laty,
Popłynie następnych sto,
Szkoda, nie ma przy brzegu chaty,
Nie pasie się już na łące koń.
Zmienił się świat nie do poznania,
Zmieniłam się, przyznam, i ja
Z dzieciństwa rzeka pokojem napawa,
Szemrze: „Potrafisz się odbić od dna“.
Zmartwienia się stają błahostką,
Potęga natury jest w tym,
Że wraz z pomocą boską,
Nie poddasz się myślom złym.


Bonanza
