Tak czekałam zimy, tej prawdziwej...
Nie przyszła. Nawet się już nie dziwię.
Wyjechała na wymarzone wakacje,
Do ciepłych krajów po nowe inspiracje.
Zastępuje ją jesień, co nie w humorze,
bo kolejny rok z rzędu odpocząć nie może,
Ciągle zima w urlopie na zimowe święta,
I tylko jesień jedna tyra jak najęta.
Nie wiadomo czy wiosna wróci na czas,
Słyszałam, że planuje wziąć nogi za pas.
Nadzieja na lato, bo jak nie, Panie Boże,
Jesień pracować sama dłużej nie może.
Jak i jesień poda do dymisji,
koszmar synoptyków się ziści,
Nie wiadomo będzie jakiej pogody czekać,
I dokąd od różnych kataklizmów uciekać.


Bonanza


