Rašyk
Eilės (72421)
Fantastika (2188)
Esė (1688)
Proza (10377)
Vaikams (2460)
Slam (49)
English (1092)
Po polsku (332)
Vartotojams
Jūs esate: svečias
Dabar naršo: 29 (2)
Paieška:
Vardas:
Slaptažodis:
Prisiminti

Facebook Google+ Twitter







Poniedziałek (rano)

Od dzisiaj nie pije... Nie, nie chcę kolejnego kaca. Kolejny dzień sufitowania. Nie, nie mogę, marnuję swoje życie. Jestem młoda, zbyt młoda by umrzeć śmiercią alkoholika... Dobra... Jakoś wytrzymam, wytrzymam ten dzień. Wieczorem obejrzę jakiś film na dobry sen, pewnie nie będzie to Leaving las Vegas, czy smthg...

Poniedziałek (noc)

Kurwa mać, ale delirka... Ja jebie... Nie no nie wyrobie... Nie dam rady. Sms do Komana (przyjaciel alkoholik od siedmiu boleści),, Śpisz? Mam megalkoholowy zjazd”. Zero odpowiedzi. Nie mogę usnąć. Przed oczyma mam kolejne imprezy, ruchanie po pijaku... Kolejne wyznanie natchnione alkoholem... Nie!!!

Wtorek (rano)
Ale się wypociłam. Masa. Czuję się prawie dobrze, prawie robi wielką różnicę, jak to powiedział pewien polityk-idiota. Dobra, muszę coś zjeść, ogarnąć chałupę po melanżu i będzie gites. Robię sobie detox na miesiąc. Tak!!! Jestem silna!!! Pokonałam brauna, fetę, zioło, psychotropy z tym również dam radę, na pewno.

Wtorek (dzień)
Żesz kurwa!!! Okres mi się spóźnia. 10 dni... Ale kto, kto ja pierdolę... Dobra i tak muszę się przejść do apteki kupić jakiś rutinoscorbin, aspirynę, magnez... Całkowicie się po tym weekendzie wypłukałam. On mnie wypłukał, jebany faken Lech, Król, Bolls, Wyborowa itd.

Apteka:
Czy rutinoscorbin oraz aspiryna ma być dla tej samej osoby, co test?
Nie, skądże... (kurwa mać to teraz nie mogę brać rutinoscorbinu???, to co teraz??? że jak???)

Wtorek (wieczór)

Rozmowa na czacie z kumplem, notabene alkoholik, jak większość moich znajomych.
Chinol: Co tam? Ja właśnie pije piwko...
Ja: (O żesz!!! A miał mnie skurwysyn wspierać!!! Ja mam abstynencję!!! Nie mogę, nie no, nie!!!) Jajco, nic. Mam w lodówce jedno piwo i się zastanawiam nad konsumpcją.
Chinol: Ej no to spoko, możemy się wirtualnie napić, hehehehe
Ja: Dobra, idę na fajkę. Zaraz wracam. (Nie, nie wyjmę, nie!!! Chuj tam... Jedno mi nie zaszkodzi. Co tam jedno??? Jutro nie mam za dużo pracy, nie muszę z nikim rozmawiać, bo w tym miesiącu w ogóle mam luzy i same szkolenia. Dobra, wypiję, ale jedno. Do nocnika nie idę. Za żadne skarby świata!!!)
No już jestem. Dobre piwko:)
Chinol: piwo zawsze jest dobre
Ja: fakt:)
Chinol: ja mam jeszcze jedno i dwa extra w lodówce
Ja: super! Ja nigdy nie mam extra piwa w lodówie, bo wypijam rano lecząc kaca. Kurde, kończy mi się browarek, a nie chce mi się iść do nocnika
Chinol: (wysyła mi emotikonę z gg)
Ja: ej no weź żesz... (dobra, chuj idę. Kupię dwa, tylko dwa, wypiję litr wody i nie będę miała kaca)




Piątek (po pracy)

Kurwa, jak ja nienawidzę tej pracy!!! Pracuję z debilami!!! Jak można nie odróżniać genów od hormonów i mówić, że hormony są w mózgu??? Jak można mówić wdepłem, ściągłam, przyszłam...  Ok, spokojnie. Jadę do domu, muszę się napić. Przy bramie wyjściowej spotykam kolegę z pracy. Taki stary panczur po przejściach. Po drodze do autobusu kupujemy sobie piwko, trzeba się zresetować po tygodniu ciężkiej tyrki. Tak jak sobie myślę, to  nie jest do końca ciężka robota, tyle że tego nie czaje, nie ogarniam. Nie wiem o co chodzi w tych cyferkach. Jestem HUMANISTĄ!!! Stricte humanistą.
Wypiliśmy elegancko sobie w bezpłatnym autobusie IKEA, ja jadę dalej, on zostaje. Rozmowa – standard. Ląduję gdzieś w knajpie. Jedno, drugie piwko....

Sobota (rano)

O żesz!!! Gdzie jestem? A ten to co? Myślę, myślę, myślę... Tak, piwo z Mikim, mamy otworzyć knajpę, później Karol, tak Karol, sklep i mieszkanie Tomka. Piwo, piwo, jakaś staropolska proza, hamak... Kurwa, ale gdzie ja mam majtki? Stanik? Nie!!! Że jak?
Tomek: cześć, Mati. Sorry, że Cię budzę, ale muszę iść na zajęcia o których Ci mówiłem.
Ja: (Zajęcia? Jakie? Co mi mówił?) Ok, spoko, nie ma sprawy.
Tomek: Zrobiłem Ci herbatę, napijesz się?
Ubierając się w pośpiechu zakładam majtki, stanik, sukienkę mam na sobie.
Ja: Tak. Dzięki.
Ręcę mi się telepią, cała się telepię.
Ja: Wiesz co... Chyba zamówię taryfę. Nie dam rady.
Tomek: Ok, pewnie. Jak wolisz.
Dzwonię po taryfę. Ma być za 5 min. Nie wypijam herbaty, schodzę na dół. Kurwa chyba jeszcze jestem najebana. Dobra, przyjadę do domku, kupię jedno piwko na kaca i zaczynam się ogarniać.
2009-05-13 23:23
Į mėgstamiausius įsidėjo
Šią informaciją mato tik svetainės rėmėjai. Plačiau...
 
Norint komentuoti, reikia prisijungti
Įvertinimas:
Balsų: 4 Kas ir kaip?
 
Blogas komentaras Rodyti?
2013-05-05 09:30
marek
Bardzo wulgarny tekst
Įvertinkite komentarą:
Geras (1) Blogas
Blogas komentaras Rodyti?
2011-03-29 08:01
Evunia Val Niente
bardzo dobra odskocznia od tfoorczosci bare
Įvertinkite komentarą:
Geras (1) Blogas
Blogas komentaras Rodyti?
2009-06-01 14:18
wariat niedzielny
bardzo fajne i warto kontynuowac bo jest tak jakby niedokonczone. i troche zbyt "polskie" jezeli wiesz o co chodzi
pozdrowka
Įvertinkite komentarą:
Geras Blogas (1)
Blogas komentaras Rodyti?
2009-05-14 00:51
same
Nie ma kultury  na niekulturalnym świecie.może i prawidłowo :}
Įvertinkite komentarą:
Geras Blogas (1)
Visuose


Čia gyvena krepšinis

Lietuva ir apie Lietuvą